Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Jedna historia, tysiące ulic i serc... <3.
1. Powiadamiam o notkach. TYLKO NA GG. Kto chce być powiadamiany, wpisuje się w księdze i podaje swoje gadu.
2. Numer z którego powiadamiam: 12755891. Na tym gadu będę rzadziej niż nas swoim prywatnym, ale na niego piszemy ze wszystkimi sprawami związanymi z blogiem. Pytaniami itp ;D.
3. Nadano mi imię Karina, a blog jest o moim związku z niżej nadmienionym Billem K., jednak zmieniłam imię dziewczyny. Nie lubię używać własnego. Nie pytajcie dlaczego. To takie osobiste zboczenie ;D.
----

Rozdział XXXV „Bliskość”

Ach. Nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, ze względu na naukę i poszukiwanie nowego mieszkania. Jednak jak już skrobię odcinek, to staram się żeby był sensowny i w miarę długi, tak, aby was `zaspokoił` xD. Codziennie wieczorem układam sobie w myśli kolejne rozdziały i wydarzenia. I jedno wam powiem: już niedługo zrobi się afera ;D.
Rozdział XXXV „Bliskość”
Bill rzucił się do przodu, chcąc skoczyć za dziewczyną do wody. Jost złapał go za kurtkę, zanim ten zdążył rzucić się w ciemne odmęty.
— Puszczaj! — Darł się niemiłosiernie Czarnowłosy. — Ona się utopi, puść mnie!
Kate wciąż nie wypływała. Może nie umie pływać, a może tam o coś uderzyła i straciła przytomność. Chłopak szalał ze zmartwienia, gapiąc się w czarną toń i pragnąc wyrwać z objęć Josta.
— Do tego jest ktoś inny! — Krzyknął manager, mocując się z chłopakiem. — Nie możesz skakać za nią do wody!
Zobaczył, jak do jeziora wskakuje dwóch ochroniarzy, zapewne w poszukiwaniu dziewczyny. Wyłaniali się z odmętów co jakiś czas, kręcąc bezradnie głowami. W końcu ujrzał jak wynoszą wątłe ciało na rękach, kilka osób z ekipy podbiegło do niej owijając zmarzniętą kobietę kocem. Bill wyrwawszy się w końcu z uścisku Davida, rzucił się biegiem ku brzegowi, odprowadzany wzrokiem reszty zespołu.
— Dajcie mi ją, dajcie! — Wysapał, kiedy dopadł ochroniarza który niósł dziewczynę.
— Poradzisz sobie? — Zapytał mężczyzna, niepewnie podając mu bezwładne ciało owinięte kocem.
— Tak, tak! — Kaulitz ujął ją z troską, uważając by nie zrobić jej krzywdy. Ramieniem przytrzymywał głowę – nie mógł znieść widoku jej bezwładności.
Wdrapał się niezdarnie po piasku na szczyt góry, wciąż ściskając dziewczynę mocno w ramionach. Usłyszał jej stłumiony jęk. Zatrzymał się na chwilę, spoglądając na nią.
— Bill... — Wymamrotała nieprzytomnie, przewracając oczami.
— Jestem. — Posłał jej opiekuńczy uśmiech, nieumiejętnie poprawiając jej koc.
Zanim zdążył jakkolwiek zareagować, ponownie odpłynęła. Naraz tuż przy nim znalazł się David z zatroskaną miną, popychając go lekko w kierunku busa, przy którym stał zespołowy lekarz.
— Proszę ją przytulić! — Zagrzmiał tubalnym głosem z daleka.
Czarnowłosy przycisnął do siebie mocniej dziewczęce ciało.
— O co chodzi z tym przytulaniem? — Zapytał lekarza.
— Ona może mieć zawał serca, jeśli zimna krew za szybko dotrze do serca. — Wyjaśnił rzeczowo medyk. — Proszę, do środka.
Wokalista wniósł dziewczynę do ciepłego busa, gdzie siedziała już reszta zespołu. Położył ją na jednym z czarnych siedzeń, czekając na kolejne kroki medyka. Pierwszą rzeczą którą zrobił było wsadzenie jej do ust płaskiego drewnianego patyczka, przytrzymującego język. Mężczyzna rozszerzył siłą jej powieki, spoglądając w nieprzytomne oczy. Wyciągnął z dużej torby którą miał ze sobą termometr i wepchnął go dziewczynie do ust. Obsłuchał ją z każdej strony stetoskopem, po czym stwierdził że wszystko jest w porządku, a jedynym powikłaniem jakie może nastąpić jest grypa.
— Miał Pan duże szczęście. — Westchnął do Billa, pakując swoje przyrządy z powrotem do torby. — Mogła się zadławić swoim własnym językiem.
Chłopak załamał ręce. Perspektywa śmierci Kate na jego rękach była okropna. Mógł ją zabić!
— Wypadałoby ją ocucić. — Stwierdził mężczyzna. — Wydaje mi się, że miałem gdzieś sole trzeźwiące...
Poszukał czegoś na ślepo w torbie i wyciągnął maleńkie pudełeczko, które podstawił blondynce pod nos. Zakaszlała krótko, by po chwili otworzyć oczy. Patyk wypadł jej z ust i zleciał na podłogę.
♥♥♥♥
— Co... Co się stało? — Zachrypiałam. Chciałam przetrzeć oczy, jednak moja ręka była zbyt ciężka by ją podnieść.
— Wpadłaś do jeziora. — Poinformował rzeczowo Jost. — Bill prawie dostał zawału.
Zauważyłam rumieniec na twarzy wokalisty, który szukał teraz schronienia dla wzroku na posadzce.
— Dziękuję. — Powiedziałam z wdzięcznością. Dopiero po chwili zauważyłam mężczyznę siedzącego niedaleko. — A kim Pan jest?
— Lekarzem. — Odparł szorstko. — I radziłbym Ci się przebrać, jeśli nie chcesz się przeziębić. I od razu do łóżka!
Pożegnał się oschle i opuścił busa. Bill przykucnął przy moim fotelu, kładąc dłoń na moim kolanie.
— Musisz się przebrać. — Poprosił. Jego głos wydał się dudniący, przez ciszę która panowała dookoła. — Powinnaś na siebie uważać.
— Nie mam siły wstać... — Mój zdrętwiały z zimna język sprawił, że trudno było mi się wysłowić. — Pomocy.
Czarnowłosy rozejrzał się błagalnie po osobach zgromadzonych na fotelach, jednak ja sama aż za dobrze znałam te miny: każdy umywał ręce. Każdy czuł że nie powinien widzieć mnie nagiej, a tym bardziej takiej mnie dotykać.
— Dobrze. — Westchnął. — Chodź Kate.
Pomógł mi wstać i podtrzymywał mnie przez całą drogę do toalety. Mięśnie zdrętwiały z zimna i zupełnie nie chciały się poruszać. Powłóczyłam nogami, wsparta na ramieniu chłopaka. Posadził mnie na toalecie i wbiegł na górę, obiecując że wróci z piżamą i szlafrokiem.
— Możesz iść, poradzę sobie jakoś. — Mruknęłam, kiedy zszedł do mnie. — Naprawdę. Dziękuję, że mi pomogłeś.
Chłopak otworzył usta by coś powiedzieć, jednak pokręciłam głową. Zrozumiał. Odwrócił się na pięcie i wyszedł, zostawiając mnie samą z ubraniem się.
♥♥♥♥
Wrócił do reszty, patrząc na ich zatroskane twarze. Widocznie cała sytuacja nie tylko jemu napędziła stracha.
— Wszystko z nią okej. — Poinformował przyjaciół, siadając na jednym z foteli. — Słyszeliście, mogłem ją zabić... David, przestań się na niej odgrywać.
— Więc niech ona nie komentuje kiedy jej nie proszę. — Prychnął Jost, zakładając ręce na piersiach.
— Ona ma do Ciebie uraz przez ten mail. To normalne, po czymś takim. Po jakimś czasie jej przejdzie.
Zanim skończył z łazienki wyszła z trudem blondynka, przytrzymując się ściany. Nogi widocznie odmawiały jej posłuszeństwa, jednak jakoś się trzymała. Trzęsła się, ale dzielnie to ukrywała.
— Chcę się położyć. — Zachrypiała gardłowo. — Bill, mogę u Ciebie?
— Tak. — Posłał jej uśmiech. — Za chwilę tam przyjdę. Czuj się jak u siebie.
Dziewczyna powlekła się po schodach na górę, trzymając się kurczowo poręczy i powłócząc nogami. Jej uda drżały pod grubym szlafrokiem. Kaulitz odwrócił od niej wzrok i spojrzał na resztę zespołu.
— Nigdy nie myślałem, że spotkam kogoś takiego jak ona. — Przyznał. — Minęły dwa lata, a ja czuję, że nic się nie zmieniła. Jest tylko jeszcze piękniejsza.
Zapadła cisza, przerywana jedynie miarowym dźwiękiem spadających kropli z kranu w łazience, którego być może nie dokręciła. Milczenie przerwał Jost.
— Myślę, że powinienem wydać jakieś oświadczenie. — Powiedział, stukając się knykciami w czoło i zapewne rozmyślając. — Niedługo ludzie zaczną się zastanawiać kim ona jest, zobaczą ją w naszym zespole, plotki, zdjęcia, prześladowania. Nie możemy sobie na to pozwolić. Jutro zrobię konferencję prasową. Tak nie może być.
Bill podniósł się z fotela i ruszył w kierunku schodków, chcąc wejść na górę. Tom pociągnął go za rękę.
— Nie narzucaj się jej. — Ostrzegł, patrząc bratu w oczy. — Może to źle odebrać.
— Ona mnie potrzebuje. — Odciął się wokalista, wyrywając rękę z uścisku brata i wchodząc dalej ku górze.
Dziewczyna leżała w jego łóżku, przewracając się w pościeli. Przysiadł na brzegu materaca, uśmiechając się do niej ciepło.
— Coś się stało? — Zapytała, przecierając oczy.
— Nie. — Odrzekł. Bardzo chciał jej dotknąć, więc zrobił nienaturalny ruch ręką w jej kierunku. Cofnął dłoń, rozumiejąc że to mogło by być „narzucanie się”, o którym mówił Tom. — Po prostu przyszedłem. Lekarz mówił, żeby Cię pilnować. Nie możesz wychodzić z łóżka, nie chcemy żebyś się rozchorowała.
Pokiwała głową ze zrozumieniem i wtuliła się w swojego pluszaka. Zamknęła oczy, ale wciąż do niego mówiła:
— Jeśli chcesz, możesz ze mną spać.
Jego serce zabiło mocno, a wnętrzności zrobiły radosne salto. Na pewno skorzysta z tej propozycji!
— Będę się Tobą opiekował i ogrzewał Cię. — Tym razem bez skrępowania pogłaskał ją po włosach. — Tylko się wykąpię. Wrócę tu do Ciebie za chwilę.
Chwycił koszulkę w której sypiał i świeże bokserki, wskoczył pod prysznic i umył się tak szybko jak potrafił, jednak kiedy wszedł na górę, dziewczyna już spała, spokojnie tuląc jego poduszkę.
♥♥♥♥
Oprzytomniałam w środku nocy, w ciepłym łóżku. Tuż obok mnie leżał Bill, a pod kołdrą czułam jego dłoń na moim udzie. Drapanie w gardle nie dawało mi spać. Zakaszlałam głucho, a z nosa pociekła mi woda. Uch. Ponownie kaszel. I znowu.
— Bill. — Potrząsnęłam chłopakiem, próbując go obudzić. — Billy!
Otworzył oczy, chyba nie bardzo wiedząc co się dzieje. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę gdzie jest i kto go budzi.
— Kate. — Zachrypiał, podnosząc się na łokciu. — Co się stało? Mogę coś zrobić dla Ciebie?
— Wody. — Poprosiłam nieśmiało, czując że się rumienię. Na szczęście w ciemności nie mógł tego zauważyć. Nie powinnam go o nic prosić.
— Jasne, już zejdę. — Zaczął się niezdarnie podnosić. — Poczekaj tutaj. Nie wychodź z łóżka, możesz się zaziębić.
Ależ on troskliwy! Traktuje mnie jak małe dziecko! Wypełznął spod pościeli i odszedł w ciemność. Chwilę później usłyszałam jak tłucze się garnkami w kuchni, a za minutę był z powrotem na górze ze szklanką wody w ręku. Podał mi ją i przyglądał się jak pochłaniam kolejne łyki, co najmniej jakbym nie piła od kilku dni.
— Już lepiej? — Zapytał, kiedy oddałam mu pustą szklankę, a on odłożył ją na półkę pod łóżkiem.
— Tak. — Pokiwałam głową, przyglądając się jak wchodzi pod kołdrę, wierci się i układa na poduszce. — Dziękuję.
Nachyliłam się nad nim i delikatnie cmoknęłam oliwkową skórę. Miałam wrażenie że wokalista bardzo się zdziwił, ale było to pozytywne zdziwienie.
— Mogę Cię przytulić? — Zapytał nieco skrępowany, błądząc wzrokiem wszędzie, byleby tylko nie po mojej twarzy.
Pokiwałam gorliwie głową. Dłonie chłopaka dotknęły moich bioder, był coraz bliżej, ogarniał mnie jego zapach. Czułam wspaniały dotyk, który zawsze koił moje zmysły. Zamknęłam oczy by uciec w cudowną krainę snów i przez całą noc nieświadomie zagłębiać się w uścisku.
♥♥♥♥
Dziewczyna obudziła się o poranku, gładzona po policzku przez wokalistę. Uśmiechnęła się do niego blado i zakaszlała. Nie czuła się najlepiej.
— Jak zdrowie? — Zapytał szeptem chłopak.
— Chyba nie najlepiej. — Wykrztusiła słabym głosem. — Boli mnie głowa i gardło. Mam katar.
— Poleż dzisiaj w łóżku. — Poprosił Kaulitz, przybliżając się do niej. — Było Ci ciepło w nocy? Kiedy się obudziłem byłaś całkowicie odkryta. Widocznie rozkopałaś sobie pościel.
— Możliwe. — Ziewnęła przeciągle, mrugając oczami by wyzbyć się resztek snu. — Przykryłeś mnie?
Czarnowłosy pokiwał gorliwie głową. Podziękowała mu grzecznie i ucałowała jego policzek. Przegramoliła się przez niego w łóżku chcąc wstać, ale złapał ją w pasie i przyciągnął do siebie. Jego dłoń nieopatrznie spoczęła na piersi dziewczyny. Oboje, zawstydzeni odwrócili od siebie wzrok. Zakopała się w pościeli, szukając jego ciepłych nóg. Przylgnęła do rozgrzanego ciała całą sobą, chłonąc zapach czarnowłosego wokalisty. Chłopak nie śmiał się odezwać, jednak jego serce biło niezmiernie mocno, a wnętrzności skręcały się radośnie. Objął ją ramionami i cmoknął w sam środek czoła. Uśmiechnęła się do niego i szeptem, zapewne nie wiedząc która jest godzina, powiedziała:
— Wiesz Bill? Kocham Cię, jak najlepszego przyjaciela. Już dawno nikt mnie tak wspaniale nie rozumiał. Jesteś zawsze kiedy Cię potrzebuję, dostanę od Ciebie pracę, uwolniłeś mnie od rodziców. — Mówiła spokojnie, gładząc go po policzku.
Na początku zaparty dech w piersiach, później tylko zawód. Przyjaciel. A więc tylko przyjaciel..? Dlaczego to robisz Kate? Już nie pamiętasz co było dwa lata temu?
Jednak ona doskonale to pamiętała. Wstydziła się mówić Billowi o swoich uczuciach. Może brakowało jej dawnego Czarnowłosego, pełnego buntu i bitności. Pamięta go jako szefa bandy chłopców, kiedy tak bardzo chciała go mieć – nienawidziła go, a z każdym kolejnym dniem bardziej pragnęła.
Wokalista zdawał sobie sprawę, że bardzo się zmienił. Już nie był tym samym szkolnym gangsterem. To ona obudziła w nim ciepło, miłość, pokazała mu co to znaczy być naprawdę szczęśliwym z drugą osobą. Był już gotowy na założenie rodziny, niedługo skończy 19 lat i właśnie teraz pojawia się ona. Wciąż tak podobna do tej dawnej Kate. Płacze, ale tak uroczo się śmieje. Jest w stanie jej przebaczyć wszystko. Wie, że codziennie jest mu bliższa, dawne rany i drzwi z zamkniętymi za nimi uczuciami znów się otwierają. Tylko czy ona będzie potrafiła go takiego pokochać..?
Intymny moment rozmyślań i czułości przerwał im bliźniak Billa, rozsuwając zasłonki przy łóżku i wpuszczając na ich pościel pierwsze promienie słońca.
— A! Gołąbeczki, nakryci! — Fuknął na nich oskarżająco. — Czyli to co piszą w tej gazecie jest jednak prawdą!
— W jakiej gazecie? — Zaciekawiła się blondynka. — O czym Ty mówisz, Tom?
— O tym. — Odpowiedział jej, rzucając na łóżko kolorowy magazyn. — Czytaj.
Kate przetarła zaspane oczy, wzięła pismo do rąk i zobaczyła swoje zdjęcie na pierwszej stronie. Znowu?! Artykuł o niej i o Billu był na samym początku gazetki, tym razem nieco obszerniejszy niż wcześniej. Odchrząknęła i zaczęła czytać:
Bożyszcze nastolatek i wokalista grupy Tokio Hotel, Bill Kaulitz, wraz ze swoimi kolegami z zespołu odbywa właśnie trasę koncertową po Europie. Do podróży przyłączyła się także narzeczona Kaulitza. Jak się dowiedzieliśmy z naszego zaufanego źródła, dziewczyna ma na imię Kate i jest o rok młodsza od rockowego frontmana grupy. Dzisiejsza noc obfitowała w trudne dla młodego wokalisty wydarzenia. Reporterowi naszego dziennika udało się wyśledzić tokiohotelowców w jednej z prestiżowych, moskiewskich dyskotek. Bill nie odstępował swojej narzeczonej o krok, zapewne obawiając się ataku rozochoconych nastolatków. Alkohol jednak dużo bardziej szkodzi kobietom niż mężczyznom i zdecydowanie szybciej na nie działa: dramatyczna sytuacja przy powrocie do busa zakończyłaby się tragicznie, gdyby nie szybka interwencja lekarzy i ochroniarzy Kaulitza. Dziewczyna pod silnym wpływem alkoholu zachwiała się na skarpie i wpadła do jeziora. Straciła przytomność, uderzając głową w dno zalewu. Bill bohatersko odniósł swoją narzeczoną do busa, oddając ją w ręce lekarzy. Pogratulować takiego Romea! Oboje są młodzi, więc czy niedługo na świecie pojawi się kolejny Kaulitz? Tego jeszcze nie wiemy. Być może młodziutkiej kobiecie chodzi tylko o pieniądze Billa, które są naprawdę niebagatelną sumą?
♥♥♥♥
— Boże, co za bzdury! — Prychnęłam, ciskając magazyn jak najdalej od siebie.
— Tu jest pokazane, jak niosę Cię na rękach... — Zawstydził się Czarnowłosy, który złapał gazetę w locie i teraz spoglądał na zdjęcia przy artykule.
— Wcale nie byłam pijana! — Denerwowałam się, skacząc po łóżku. — Tom, to Ty mnie popchnąłeś! Wyjaśnij to gazecie!
— Mam się podać za zabójcę?! — Żachnął się Dred. — Nie, dzięki. Jost wczoraj w nocy wspominał coś o konferencji. Jeśli się uda, to odbędzie się jeszcze dziś wieczorem, a jutro z rana pewnie przeczytasz kilka nowych artykułów o sobie. Powinnaś się przyzwyczajać, Mała.
— Jasne. — Burknęłam niezadowolona, wstając z łóżka. — Następnym razem zacznę skakać z radości.
Rozdrażniona otuliłam się szlafrokiem i zeszłam na dół, żeby zjeść śniadanie. Przy stoliczku kuchennym siedział Georg, zajadając się kanapką i przerzucając strony gazety którą dał mi Tom.
— No nie. — Załamałam ręce. — Nie mów mi, że Ty też czytasz te bzdury!
— „Narzeczona”. — Zachichotał, prawie dławiąc się zbyt dużym kęsem. — Jeszcze w poprzednim artykule byłaś jego „dziewczyną”. Kiedy Ci się oświadczył?
— Palant! — Osądziłam, po czym wyjąwszy sobie z lodówki batonika z musli weszłam na górę, do saloniku. Przysiadłam na jednej z kanap i zamyśliłam się. Dlaczego ludzie mu to robią? Wkręcają go w związki, knują jakieś głupie intrygi i wymyślają plotki? Przecież on nic nikomu nie zrobił. A tym bardziej ja nic nikomu nie zrobiłam. Nie jesteśmy razem... Ktoś powinien to wyjaśnić.
Tego dnia Jost zdecydował się zorganizować konferencję prasową z chłopakami. Zostałam sama w busie, nudząc się jak mops i starając zająć swój czas gazetami i telewizją. Niewiele mi to dało. Wzięłam prysznic i położyłam się w łóżku Czarnowłosego, tuląc się do pachnącej nim poduszki i czekając na powrót ciepłego ciała.
— Wszystkie rybki mają... hik!... cipki! — Usłyszałam pijacki śpiew, który wyrwał mnie ze snu.
Zmęczona i znudzona musiałam przysnąć w pościeli wokalisty. Teraz ktoś budził mnie, w dodatku wulgarnymi piosenkami, przerywanymi głośną czkawką.
— A karasie po kutasie! — Głosiły słowa pieśni opoja.
Podniosłam się z łóżka przerażona, bojąc się, że ktoś mógł się włamać do busa. Zeszłam na dół powoli, zaciskając mocno pięści, gotowa by zaraz uderzyć. Wyborowym śpiewakiem okazał się Tom, który siedział przy kuchennym stoliczku i czkał głośno. Pomiędzy kolejnymi podrywami czkawki wyśpiewywał swoje sprośne piosenki.
— Och, wystraszyłam się... — Odetchnęłam, opadając na siedzenie naprzeciw niego.
Z łazienki wyszedł wokalista z mokrymi włosami. Zegarek wmontowany w ścianę głosił, że jest już 3.00.
— A gdzie to się tak długo było? Hm? — Spojrzałam na niego jak zazdrosna żona, żądając wyjaśnień.
— Byliśmy na małej imprezie. Chyba nie jesteś zła? — Wyszczerzył do mnie zęby w głupawym uśmiechu. Od niego również czułam alkohol.
— Jestem zła. Piłeś! — Poirytowana trzasnęłam dłonią w stół, na co Tom jeszcze głośniej czknął.
— Tylko troszeczkę. — Zagruchał przepraszająco młodszy Kaulitz i ułożył usta w dzióbek. — No chodź do mnie, chodź. Buziaczka?
Wystawiał do mnie ręce, ale odepchnęłam go z całej siły. Pieprzony pijaczyna, nawet on! Widocznie po alkoholu w głowie włączał się tzw. „tryb miłosny”, kiedy chłopak miał ochotę tylko na czułości. Zła na nich wszystkich wróciłam do łóżka, usilnie starając się zasnąć. Niedługo potrwały moje wysiłki, bo wnet obok pojawił się Bill, wraz z wydobywającą się z jego ust bombą zapachową – mieszanką alkoholu i papierosów. Jego dłonie w obrzydliwy sposób wodziły po moim ciele, bałam się krzywdy, jednak im bardziej mnie dotykał, tym bardziej czułam się brudna. W końcu nie wytrzymałam i odepchnęłam go, wrzeszcząc:
— Wypierdalaj mi z łóżka pijaku! Nie waż się tutaj pokazywać dzisiejszej nocy!
Burknął coś niezrozumiale i wyszedł do salonu, gdzie zapewne planował spać.
♥♥♥♥

Bill obudził się rankiem na jednej z kanap, nie mogąc sobie przypomnieć co się wydarzyło poprzedniego wieczora. Ponieważ ostatnim co dobrze pamiętał była konferencja prasowa, postanowił zapytać Josta co działo się dalej. I dlaczego do cholery nie śpi z Kate..?
Wyszedł z salonu i zobaczył ją w swoim łóżku. Zasłonki nie były zaciągnięte, więc widział jej twarz. Już się obudziła i patrzyła w sufit, z szeroko otwartymi oczami. Małe, słone krople spływały po jej policzkach. Dopadł jej prawie natychmiast, siadając przy niej na łóżku i chcąc jej dotknąć. Boleśnie trzasnęła go po rękach, odpychając od siebie.
— Co się stało..? — Zapytał zdziwiony reakcją dziewczyny. Wydawało mu się, że lubi jego dotyk... — Mam Cię nie dotykać?
— Zostaw mnie. Nie chcę Cię znać. — Szepnęła, nie odrywając wzroku od sufitu.
Poczuł się, jakby jego serce przekłuł długi i ostry szpic. Zrozumiał, że musiał zrobić coś strasznego, co bardzo ją zabolało. Och, żeby tylko się nie okazało, że nakryła go z inną...
— Kate... Ja nic nie pamiętam. Proszę... Zrobiłem Ci krzywdę? — Pytał natarczywie. Naprawdę nie potrafił sobie nic przypomnieć.
Pokiwała tylko głową, ale zrozumiał. O nie...
— Już nie jestem pijany, nic Ci nie zrobię. — Oświadczył powoli, ostrożnie wyciągając ku niej dłoń. — Mogę Cię dotknąć?
— Nie chcę Twojego dotyku. — Odrzekła sucho.
Kolejny ból w klatce piersiowej i uścisk w gardle. Mokre, mokre oczy. Zamrugał nerwowo, starając się pozbyć łez spod powiek.
— Chcesz wiedzieć?! — Wybuchnęła nagle, wrzeszcząc. Podniosła się i silnie gestykulowała, jak to miała w zwyczaju kiedy była zdenerwowana. — To Ci powiem! Przylazłeś tutaj pijany razem ze swoimi kolegami! Najpierw chciałeś mnie całować, potem przyszedłeś do łóżka. Dotykałeś mnie! Dotykałeś mnie w obrzydliwy sposób! Śmierdziałeś wódką i papierosami!
Łzy lały się z jej ślicznych oczu i skapywały na śnieżnobiałą pościel. Przytulił ją mocno, nie zważając na wierzganie, które po chwili i tak ustało.
— Wybacz mi. Wybacz mi, obiecuję Ci, że już nigdy nie tknę alkoholu. Tylko wybacz, błagam! — Nie wytrzymał. Sam też się rozpłakał.
— Bill, nie płacz... Nie płacz... — Klepała go po plecach, obejmując.
Otarł oczy i spojrzał na jej delikatną buzię. Była śliczna. W tej chwili nie potrafił sobie wyobrazić, jak można skrzywdzić takie cudo. Nie zmieniła się, ani trochę od czasu kiedy ją poznał. Czy to znaczy, że nadal, cały czas ją kochał? Nachylił się lekko, pragnąc ucałować czerwone usta.
— Aha! — Usłyszał wrzask za swoimi plecami. — To tak się dzisiaj robi. Pitu-pitu, popłaczemy i już się całujecie!
— Nie całowaliśmy się... — Zaprzeczyła Kate opinii Toma, który ponownie okazał się nieproszonym gościem. — Chciałeś coś?
— Przyniosłem gazetę z artykułem o wczorajszej konferencji. — Wyjaśnił spokojniej, podając jej dziennik. — Powinno Ci się spodobać.
Wzięła magazyn, strzepnęła go i zaczęła czytać na głos:
W związku z dużą liczbą plotek dotyczącej nowej towarzyszki tokiohotelowców, manager grupy David Jost postanowił zorganizować konferencję prasową. Nasz reporter nie omieszkał pojawić się na spotkaniu z chłopakami. Udało nam się wyłowić kilka ciekawych faktów.
Reporter: Bill, czy Kate jest Twoją narzeczoną?
Bill: Nie. Jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi i nic nas nie łączy. Znamy się jeszcze ze szkoły, siedziała ze mną w ławce. To miła dziewczyna i zarówno ja jak i reszta chłopaków bardzo ją lubimy – co prawda nie powinna być nam tak bliska jak np. Jost, bo nie jest tak ważnym członkiem ekipy, jednak wszyscy zgodziliśmy się na jej podróż w naszym busie. Jest od nas tylko o rok młodsza i świetnie się dogadujemy. To jak kolejny członek zespołu, ale nie bierze udziału w show na scenie.
R.: A co powiesz na plotki o tym, że już kiedyś byliście razem?
B.: Dobra, przyznaję. Jest moją byłą, miałem okazję kiedyś darzyć ją uczuciem. Ale to było dawno i już przeminęło. Aktualnie jestem nadal solo i nie mam nikogo na oku.
R.: A co z sytuacją kiedy wpadła do jeziora?
T.: Bardzo się zdenerwowała czytając wasz artykuł! Wcale nie była pijana...
B.: O tak. To była wina mojego brata.
T.: Ale nie, tylko się droczyliśmy! Nie chciałem zrobić jej krzywdy!
B.: A to, że chciałem jej pomóc... To chyba naturalne w przyjaźni? Taki powinien być przyjaciel.
R.: A jaką rolę pełni Kate w zespole?
D.: Została zatrudniona jako pomoc dla naszej głównej stylistki i makijażystki, Natalie. Ma wyczucie smaku, idealnie nadała się na asystentkę. Z tego co udało mi się ustalić z producentem i wydawcą, zagrzeje miejsce w naszej ekipie.
Tak więc ledwie osiemnastoletnia Kate nie jest ani dziewczyną, ani narzeczoną frontmana grupy, a relacje między nimi kończą się na przyjaźni. Czyżby sam Kaulitz miał dość spekulacji, czy został do tego zmuszony przez swoją koleżankę..?

Skończyła czytać i zamknęła gazetę z uśmiechem na twarzy. No. Więc od dzisiaj zaczyna pracę jako pomoc dla Natalie!

Kate 2/04/2009 21:15:43 [Powrót] Komentuj


Niedawno odnalazłam Twoje dwa poprzednie opowiadania . Zrobiły na mnie wielkie wrażenie, jednak nie tak wielkie jak to . Widać bardzo, że dorosłaś w pisaniu, , a bogactwo słowa bardzo wpłynęło na styl całego opowiadania, w które jak widać wkładasz bardzo dużo serca . Spełniasz się w tym i wychodzi Ci to fantastycznie, moim zdaniem . Przez dwa dni czytałam non stop . W szkole chciałam wrócić do domu, żeby poczytać .. No cóż mogę szczerze przyznać, że to opowiadanie stało się moim małym uzależnieniem . Nie raz płakałam przy nim i nie raz pewnie jeszcze będę płakać . No a co do wątku sądzę, że nie powinni być teraz razem, monotonnia, niech uczucie powoli znów zapłonie w Nich w swoim czasie . Czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek . Pozdrawiam ;*
Dagmara 7/04/2009 17:51:57
brak www IP: 194.181.130.230

I znowu ślicznie nie moge się oderwac od tego opowiadania. Czekam na nową cześć . Pozdrawiam :*
A. 6/04/2009 12:59:37
brak www IP: 91.205.90.115

Och jak fajnie to wymyślili :)) Strasznie mi się podoba :))
:**
Marl 4/04/2009 19:47:23
brak www IP: 83.5.28.185

No nareszcie nowa notka...co tak dlugo? xD..No ale nie bede natretna;)
A nocia wspaniala, bardzo poruszajaca i ciekawa..
Czekamy na nastepne;*
Sara 3/04/2009 22:43:45
brak www IP: 217.98.20.20

nooo noteczka zajebista ale też myśle że akcja powinna troche zwolnić(bez urazy oczywiście);**
SHANNA 3/04/2009 18:52:01
brak www IP: 83.17.136.50

zajebiste ;D .
jejuu aż się popłakałam ;( .
ale śliczne sliczne ;***
paula 3/04/2009 17:55:07
brak www IP: 83.21.201.168

A ja myślę, że nie powinni być razem... To by było takie... nudne. Akcja powinna się rozwijać, a nie miziu- miziu i po sprawie ;D
Mushberry 3/04/2009 15:39:33
brak www IP: 82.45.193.136

ooo
moniczkath 3/04/2009 15:07:18
brak www IP: 194.181.135.238

Fajne ;**
J.Lo 3/04/2009 14:25:45
brak www IP: 83.242.82.9

Ślicznie. Jestem zachwycona kolejne notka wciągająca mimo iż nic konkretnego w niej nie było, ale i tam mi się bardzo podoba... Pozdrawiam i czekam na nową.
A. 2/04/2009 23:41:22
brak www IP: 91.205.90.115


Podstrona: *1* / 2

Szablony z Tokio©
Miss Izabela.
navigation

Weblog
Zähler:
48637

Besitzer


Dodaj do Ulubionych

Ich

Robię coś.
Jak zwykle nietypowo.
Nie mów mi, że mam słodkie usta.
I tak już ktoś ma je na własność.
Pan Bóg stworzył mnie.
A ja, czuję się wyjątkowa.
Jak każdy z nas.
Kocham.
I jestem kochana.
Nie pytaj przez kogo.
Mam pluszowego misia.
Śpię z nim każdej nocy.
I wcale się tego nie wstydzę.
----
Na obrazku:
Moje własne, prywatne oczętaa ;).

Gäste
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Lieblings








Archiv
2010
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Layout
Szablony z Tokio
Miss Izabela.
Tokio Hotel.