Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Jedna historia, tysiące ulic i serc... <3.
1. Powiadamiam o notkach. TYLKO NA GG. Kto chce być powiadamiany, wpisuje się w księdze i podaje swoje gadu.
2. Numer z którego powiadamiam: 12755891. Na tym gadu będę rzadziej niż nas swoim prywatnym, ale na niego piszemy ze wszystkimi sprawami związanymi z blogiem. Pytaniami itp ;D.
3. Nadano mi imię Karina, a blog jest o moim związku z niżej nadmienionym Billem K., jednak zmieniłam imię dziewczyny. Nie lubię używać własnego. Nie pytajcie dlaczego. To takie osobiste zboczenie ;D.
----

Rozdział XXV „Dziewczyna Billa”

Skończyłam czytać moją lekturęę :). Bardzo fajna książka ^^. Dzisiaj wybiorę się na zakupy... W opowiadaniu powoli dochodzimy do małego punktu kulminacyjnego. Zresztą - zobaczycie ;).
Rozdział XXV „Dziewczyna Billa”
Czas płynął szybko, a nauczyciele zadawali coraz więcej prac domowych. Wieczory spędzałam na odrabianiu zadań, które co dzień były trudniejsze. Wymagali więcej, a każdy myślał że ich przedmiot jest najważniejszy. Strasznie szarpałam się z Billem, który wcale nie chciał ze mną rozmawiać. Co gorsza, zauważyłam że zaczął się interesować innymi dziewczynami. Coraz więcej przerw spędzał z Natalią z 3”A”. Była to dziewczyna z mojej szkoły, a wyraźną przyjemność sprawiał jej widok mojej miny, kiedy Bill uśmiechał się do niej, albo łapał ją za rękę. Serce krajało mi się kiedy widziałam co z nim robi. Dobrze znałam jej sztuczki – u nas w szkole każda dziewczyna je znała. Natalia była wytapetowaną zdzirą, dla której liczył się każdy kolejny zaliczony koleś. Biedny Bill najwyraźniej tego nie widział i musiał dostrzegać w niej coś, czego my nie dostrzegaliśmy. Jego milczenie wlewało w moje serce kolejne porcje goryczy, które musiałam przyjąć z godnością. Niełatwe okazało się powstrzymanie łez, kiedy nudząc się na lekcji powoli gryzmolił jej imię na ostatniej stronie zeszytu, tuż obok mojego – zamazanego.
Cornelia błagała Maxa, Mandy Toma, usilnie starając się uratować to co z nas pozostało. Chłopcy stwierdzili, że Bill nie chce z nimi o mnie rozmawiać. Nie zdziwiłam się tym zbytnio, jednak wszystko zaczynało mnie przerastać. Kupiłam żyletki z myślą, że jeśli wszystko nie wróci do normy będę musiała zacząć robić sobie krzywdę. Może jeśli wejdę do jego pokoju z pokrwawionymi nadgarstkami, wreszcie zauważy, że nie mogę bez niego żyć?
Zaistniała sytuacja stała się jednak powodem do zakończenia odwiecznej wojny z Sarah i Tanją. Im również nie podobał się obraz Natalii z Billem, więc mogłyśmy podać sobie ręce. Bardzo zdziwiło mnie, kiedy pewnego dnia podeszły do mnie na przerwie. Myślałam, że chcą mi coś zrobić, jednak...
— Cześć Kate. — Rzuciła spokojnie Sarah. Jej ton był zupełnie inny niż wtedy, w szatni.
— Cześć. — Odpowiedziałam, siląc się na miły uśmiech.
— Jest pewna sprawa. Wiemy, że ta kurwa Ciebie też denerwuje. — Od razu przeszła do rzeczy.
Sarah załatwiała sprawy za wszystkie swoje koleżanki, więc Tanja zwyczajowo milczała. To Czarnowłosa zastraszała innych i załatwiała chłopaków przyjaciółkom.
— Dlatego uważam, że powinnyśmy zawrzeć rozejm. — Dodała po chwili.
— Taak. — Powiedziałam powoli. — I co?
— Jeśli zbierzemy się wszystkie razem, dopieczemy tej szmacie. — Uśmiechnęła się złośliwie. — Zgoda?
Wyciągnęła ku mnie rękę. Spojrzałam na nią, a później na Natalię, jak zwykle siedzącą przy Billu. Przed oczami mignęły mi wspólne noce z chłopakiem. Czy ona już zdążyła go zbałamucić? Zemsta zawsze jest słodka, a osobiste urazy, jeszcze z Polski, kazały mi zgodzić się na propozycję Sarah. Uścisnęłam jej dłoń.
— Stoi.
— Super. — Odezwała się w końcu Tanja.
— Tak. — Czarnowłosa pokiwała głową. — Wolę patrzeć na Ciebie z nim, niż na nią. Ta jej twarz...
— Nie wiem, co w niej widzi. — Prychnęłam z pogardą. — Ale gdybym mogła, to bym ją przetrąciła.
— Przecież możesz... — Sarah spojrzała na blondynkę, której włosy były zaplecione w długi warkocz. — Wygląda, jakby była ze wsi. Pierdolona dziwka. Ona nie zasługuje na Billa.
— A Ty... Tanja... I Bill..? — Zapytałam ostrożnie.
— Mam już kogoś innego. — Uśmiechnęła się lekko. — Zrozumiałam, że pogoń za nim nie ma sensu. Ale teraz chcemy pomóc trochę Tobie. Ona próbowała wpierdolić się już w mój związek, a teraz widzę, że wchodzi w Ciebie i Billa.
— Nie jesteście delikatne, prawda? — Spojrzałam na nie podejrzliwie.
— Pewnie że nie. I Ty też nie bądź. Niech suka zobaczy, że my, porządne laski nie będziemy tolerowały takich zachowań. — Sarah spoważniała. — Musimy opracować jakiś plan działania. Spotkajmy się dzisiaj w kafejce na rynku. O 17.00. Weź Mandy i Cornelię. Pamiętaj, żaden chłopak nie może o tym wiedzieć.
I odeszły. Po chwili pojawiły się moje przyjaciółki, które widziały całą sytuację. Najpierw wypytywały, czy dziewczyny chciały mi zrobić krzywdę, jednak ja szybko wyjaśniłam im całą sytuację. Zgodziły się, że w obliczu takiej sprawy wszystkie powinnyśmy się sprzymierzyć przeciw jego nowej „miłości” i zacząć działać. Obiecały też, że pojawią się w kafejce.
Nie kłamały. Sarah przyprowadziła ze sobą najgorsze dziewczyny ze szkoły, znane z typowego okrucieństwa. One lubiły tak się bawić. Zajęłyśmy stolik w rogu kafejki, dla picu zamawiając po kawie. Zbliżyłyśmy się do siebie. Dziwiło mnie, że traktowały nas jak jedne ze swoich – teraz wszystkie stałyśmy w obliczu tego samego problemu – Natalii. Jak się okazało, nie tylko mnie i Tanji zalazła za skórę. Co druga z nich kojarzyła ją z rozbicia swojego związku. Pieprzona szmata, wciskała swój długi nos wszędzie tam, gdzie wyczuła szczęście innych. Dziewczyny zdecydowały, że pora przerwać jej przestępczy proceder i wymierzyć karę. Bolesną karę.
— Kate. — Zaczęła Sara, bazgrząc na kartce moje imię. — Zajmiesz się Billem. Przymilaj się do niego, całuj go, możesz nawet się z nim jebać, byleby ona to widziała.
— Ale Bill nie chce ze mną gadać. — Wyznałam powoli, nie wiedząc czy to temat na to spotkanie. — Znaczy... wiecie. Chodzi ogółem o to, że wyjeżdżam.
— Pokaż mu kawałek dupy, to zacznie rozmawiać. — Uśmiechnęła się. — Faceci tak mają. A jak już złapiesz go za to i owo, zmięknie. Ważne, by znów był Twój.
— A my? — Pytały po kolei dziewczyny.
— My zajmiemy się innymi złośliwościami. Kiedy idzie na obiad, zostawia swoją torbę przy świetlicy, zabierzemy. Najlepiej usmarujmy ją w jakimś gównie. Wiem, że mieszka u Caroline, tej dziewczyny z jej klasy. Pod jej domem też możemy coś zrobić. — Czarnowłosa notowała zajadle.
— Och, wiem! — Wykrzyknęła Cornelia. — Max mi opowiadał, że zrobili to znajomemu. Włóżmy jej do tej torby kartkę!
— Co na niej napiszemy? — Zapytała Tanja.
— Coś miłego. — Zachichotałam. — Najlepiej jakieś fajne słowa.
Sarah ponownie zapisała coś na kartce.
— Czemu nie wciągniemy w to chłopaków? — Zagadnęła Mandy.
— Wsypią. — Odezwała się jedna z dziewczyn, przyprowadzonych przez Czarnowłosą.
— Jebani konfidenci. — Dodała druga.
— Ależ nie! — Mandy tupnęła nogą. — Przecież Max, Tom... Oni chcą, żeby Kate była z Billem!
— One mają rację Mandy. — Przerwałam jej. — Nie wciągajmy w to nikogo. Działamy już od jutra. Dzięki dziewczyny. Powodzenia.
Pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy do domów. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. Kiedy weszłam na piętro u Kaulitzów, zauważyłam, że Billa wciąż nie ma. Szalony pomysł wpadł mi do głowy. Porwałam swoją koszulkę w której zazwyczaj spałam, weszłam do jego pokoju i położyłam ją przy biurku. Uciekłam chwilę przed tym, jak wszedł na piętro. Natychmiast weszłam pod prysznic i wykąpałam się. Po moim ciele spływały kropelki wody, kiedy owinęłam je krótkim szlafrokiem, który natychmiast przyległ do ciała i podkreślił pośladki oraz nagie piersi. Włosy były nieco mokre, ale wyglądały seksownie. Odwróciłam się tyłem do lustra i zakręciłam delikatnie tyłeczkiem. Bosko. Który się temu oprze?!
Wyszłam pospiesznie z łazienki i wystukałam na drzwiach chłopaka tę samą melodię, co każdego wieczora. Milczał. Otworzyłam sobie drzwi sama. Siedział przy biurku, notując coś zawzięcie.
— Hej. — Mruknęłam. — Wydaje mi się, że zostawiłam tu swoją koszulkę...
Odwrócił się i spojrzał na mnie. Objął mnie wzrokiem, od twarzy, przez piersi aż po długie nogi. Oczy zabłyszczały mu tym samym blaskiem co każdej nocy, ale nie odpowiedział.
— O, jest.
Podeszłam do biurka i pochyliłam się. Siedział w idealnym miejscu. Wypinałam się do niego, a on musiał widzieć przynajmniej połowę moich pośladków. Słyszałam jak coraz głośniej oddycha i poczułam lekki dotyk na udzie, ale udałam że nic o nim nie wiem. Zabrałam koszulkę i wyszłam.
♥♥♥♥
Zadygotał. Skrył twarz w dłoniach i po chwili zaczął się szarpać za włosy.
— Jesteś beznadziejny. — Szepnął. — Beznadziejny, chujowy, do dupy.
Zdał sobie sprawę, że musiał ją znowu skrzywdzić, jeśli posuwa się do takich kroków. Ona pokazuje mu, co stracił zostawiając ją samą. Nawet nie wiedziała, jak bardzo chciałby to wszystko odwrócić. Dotknął delikatnie swojego nosa i przypomniał sobie ból, po tym jak powiedział bratu co zrobił. Tom pieprznął go pięścią w nos, oskarżając o brak poszanowania dla dziewczyny. W głębi duszy dręczyło go poczucie błędu, jednak wmawiał sobie, że go nie popełnił. Był tylko jeden sposób, by wreszcie zapomnieć o Kate. Wziął telefon i wykręcił numer Natalii. Odebrała po chwili.
— Cześć Kochanie. — Zaczął, lecz nagle zachciało mu się płakać. Przecież tak samo mówił do Kate... Całe jego życie w jakiś sposób się z nią wiązało... — Jest mi źle. Potrzebuję Cię.
♥♥♥♥
Kolejny dzień zaczął się okropnie. Weszłam do szkoły wraz z Mandy i Cornelią. Sarah miała dać nam znać, kiedy załatwią sprawę z torbą dziewczyny. Miałyśmy się pojawić pod świetlicą, by zobaczyć jej minę. Ale ja musiałam ujrzeć ją wcześniej, wtuloną w Billa, idącą z nim za rękę. Więc... nie! Ma go..?
— Hej. — Rzuciła do niego Cornelia. Z nią przynajmniej rozmawiał. — Słuchaj, mógłbyś coś szepnąć Maxowi?
Wiedziałam dobrze że zmyśla tylko po to, żeby chłopak chociaż na chwilę się przy nas zatrzymał. Natalia nachyliła się i zaczęła szeptać mu coś do ucha.
— Jasne. — Rzucił. — O co chodzi?
Cornelia zaczęła coś powoli i skomplikowanie tłumaczyć, tak aby Bill nie zrozumiał o co chodzi. Ja natomiast usłyszałam złowieszczy szept tej dziwki:
— Mój... Ukochany... Nie oddam. Tylko mój! Już nikogo innego. Kocham... — Mruczała mu do ucha.
O Ty szmato, już widzę, jak go kochasz! To ja go kocham!
Na szczęście całą sytuację zauważyła przyjaciółka Sarah, ta sama która odezwała się na wczorajszym spotkaniu przeciw chłopakom. Zauważyłam, że gryzła jabłko. Oczami wskazałam jej na blondynkę, a później na jabłko. Zrozumiała. Jak dobrze jednak mieć takich sojuszników. To tak, jakby w każdym miejscu ktoś stał na posterunku i tylko czekał, by mi pomóc. Nagrabiła sobie, a miarka przebrała się przy mojej sprawie. Dziewczyna zamachnęła się i rzuciła owocem, który trafił w sam środek głowy blondynki i spłynął po jej rozpuszczonych dzisiaj włosach. Wybuchnęłam śmiechem.
— To nie jest śmieszne! — Zapiszczała, prawie płacząc. — Billuś!
— Co mam zrobić? — Zapytał głupio. — Przecież jej nie uderzę.
— Obroń mnie! — Prosiła. — Przecież musisz mnie bronić!
— Nic nie muszę. — Oznajmił spokojnie, spoglądając na paznokcie. — Cholera, mam odprysk...
Podobała mi się jego postawa. Zupełnie nie przejmował się swoją „dziewczyną”. A dla mnie pobił chłopaka, tylko dlatego, że nazwał mnie szmatą. Za takie coś chyba by go zabił! Natalia chyba się wkurzyła, bo odeszła z obrażoną miną, wciąż wydłubując ze swoich włosów resztki jabłka. Zanim Bill odszedł zerknął na mnie. W jednej sekundzie zdecydowałam i puściłam mu oczko. Byłam prawie pewna, że się uśmiechnął.
Na początku przerwy obiadowej, Tanja oznajmiła nam, że Sarah znalazła już torbę dziewczyny, a teraz ja muszę zająć Billa i przy okazji i ją, aby za szybko nie zorientowała się że coś się dzieje. Siedzieli na ławce przy oknie, otoczeni jego kolegami, którzy z pożałowaniem patrzyli na dziewczynę. Ona gadała jak najęta, a on wpatrywał się w ekran swojego telefonu, jakby czekając na cud, który właśnie nadchodził. Kroczyłam korytarzem w ich kierunku. Tom uśmiechnął się na mój widok i tak aby brat nie widział, pokazał mi uniesiony ku górze kciuk. Ja odwzajemniłam uśmiech, ale przecież nie dla niego tu jestem, więc...
— Hej. — Rzuciłam, podchodząc do Czarnowłosego, który jakby coś mu kazało (i dzięki Bogu!), schował telefon.
Swobodnie rozrzucił ręce na oparciu ławki.
— Hej Kate. — Rzucili jego koledzy. On milczał.
— Masz jakąś sprawę do mnie? — Mruknął. — Wątpię, byś przyszła bez powodu. Jeśli ktoś chce Cię skrzywdzić to ja już Cię nie obronię.
Natalia uśmiechnęła się mściwie i spojrzała na niego, trzepocząc rzęsami.
— Daj mi buziaczka, Kotku. — Poprosiła słodkim głosem.
— Nie. — Odpowiedział sucho chłopak. — Nie mam teraz ochoty.
Jego kolana same zapraszały. Usiadłam na nich, twarzą do niego, obejmując jego szyję. Natalia zrobiła wielkie oczy, widząc że jej chłopak nawet nie zaprotestował.
— Co Ty wyrabiasz, Kate? — Szepnął mi do ucha.
— Jak to co? Podchodzę, siadam na kolana i się bawimy... — Przypomniałam mu jego własne słowa.
Zachichotał i przyciągnął mnie do siebie. Przytuliłam go mocno, a serce waliło mi jak oszalałe.
— Chciałam zapytać, czy nie wybralibyśmy się znów do domku w lesie. — Zmyśliłam, wiedząc że to go poruszy. — Bardzo dobrze nam się tam... ROZMAWIAŁO.
Miałam oczywiście na myśli boską palcówkę, którą zrobił mi przy tym romantycznym filmie. Chłopcy spojrzeli po sobie i chyba zrozumieli o co mi chodzi, bo kilku z nich aż mruknęło.
— Było bardzo seksualnie. — Pierwszy raz od dawna spojrzał mi w oczy. — Tak samo, jak drugiej nocy, kiedy byłaś pielęgniarką. Czułem się strasznie głupio, kiedy płakałaś.
Dziewczyna chyba nie mogła uwierzyć w to co widzi. Banda Billa zaczęła rzucać głupie testy („O, to było ruchanko?”, „pewnie co noc się jebali” i „jak zwierzęta, w prawo i w lewo, w prawo i w lewo!”). Tego było już dla niej za wiele. Zaczęła wrzeszczeć i zrobiła się czerwona jak burak. Bill się śmiał, a Tom zawołał „Buraczanka!”, na co pół korytarza również wybuchnęło śmiechem. Poczułam wibrację telefonu, co znaczyło że dziewczyny poradziły sobie z torbą. Wszystko wypaliło. Ale ona chyba nie uważała się za skończoną.
— Jestem Twoją dziewczyną! — Darła się wniebogłosy, a oczy wychodziły jej z orbit. — Zdradzasz mnie! Po co nam taki związek?! Ty mnie nie kochasz!
Bill nie odpowiedział, tylko ciągle się śmiał. Widocznie zachowanie chłopaka przeszło jej najgorsze wyobrażenia. Zamachnęła się i trzasnęła go w twarz. Wtedy to mnie puściły nerwy. Wstałam i spojrzałam jej prosto w oczy.
— Nigdy nie rób krzywdy Billowi w mojej obecności. — Wyszeptałam, patrząc na nią złowrogo. — Jeszcze jedno potknięcie. I nie masz mordy.
Po czym odeszłam, odprowadzana rozmarzonym wzrokiem chłopaka i jego uśmiechem.
Ostatnimi dwoma lekcjami był angielski i w—f, a więc nie miałam okazji usiąść z Billem. A szkoda, bo może dowiedziałabym się, czy już zerwali... Wszystko jednak miało się do końca rozwiązać po lekcjach, kiedy szłam z dziewczynami do autobusu. Mandy śmiała się po raz setny, kiedy wspomniałam jej o „buraczance” Toma. Ona tak go uwielbia. Ale...
— Ej! Kate! — Usłyszałam gdzieś z tyłu.
Odwróciłam się. To była ta ździra... Czego ona jeszcze chce? Cornelia od razu zauważyła co się święci i kiwnięciem głowy przywołała do nas Sarah i jej koleżanki.
— Czego? — Burknęłam, podając plecak Mandy.
Dziewczyna wyglądała okropnie. Włosy miała umazane jakimś sosem, torba zwisała jej marnie na ramieniu, również pomazana tym czerwonym czymś. Ubranie było pełne jakichś plam. Widocznie czymś w nią rzucali.
— Co ja Ci takiego zrobiłam?! No co?! — Krzyknęła, zwracając na nas uwagę połowy szkoły.
— Co? — Zapytałam z niedowierzaniem. — Jeszcze pytasz? W Polsce obrabiałaś mi dupę, tutaj zabrałaś się za Billa. Nigdy go nikomu nie oddam, jest moim mężczyzną. Niepotrzebnie wpychałaś tyłek i w ten związek. Nie tylko mnie zalazłaś za skórę.
— Ty dziwko! — Odrzuciła torbę i rzuciła się na mnie.
To był błąd. To ona mnie sprowokowała, więc teraz mogłam ją uderzyć. Zacisnęłam pięść i chociaż trzasnęła mnie w nos z którego pociekła krew, ja również kilka razy ją uderzyłam. Wokół nas zebrał się spory tłumek, obserwując jak się obkładamy. To musiało być żałosne, ale przynajmniej kilka razy dostała. Zrobiło mi się słabo. Z nosa wciąż skapywał czerwony płyn, a mnie kręciło się w głowie.
— Kate! Kate! — Usłyszałam gdzieś z tłumu.
To Bill przepchał się na początek i zobaczył co się dzieje. Odepchnął Natalię i wziął mnie na ręce.
— Co Ty wyrabiasz? — Szepnął z troską. — Dajcie mi jakąś chusteczkę! Szybko! Nie martw się, zaraz otrzemy nosek...
Wyglądało na to, że dziewczyną zajęła się Sarah. To jednak teraz się nie liczyło. Objęłam ramionami jago szyję, czując jak delikatnie ściera mi krew z nosa.
— Co Ty, co Ci strzeliło do głowy? — Mruknął, wyjmując drugą chusteczkę i starając się zatamować nią krew.
— Jak to..? — Szepnęłam z trudem. — Biłam się z nią. O Ciebie.
Zrobił smutną minę, ale zanim zdążył się odezwać, ktoś nim szarpnął. O Boże... Zobaczyłam twarz dyrektora. Czemu nie pomyślałam o konsekwencjach, zanim ją uderzyłam?!
— Chauvin?! — Wykrzyknął. — To Ty? Co Ci się stało? Kaulitz, co Ty wyrabiasz..? Oboje! Ze mną!
Po drodze zgarnął również Sarah i Natalię, którą ta pierwsza wciąż obkładała. Wylądowaliśmy w jego gabinecie.
— Kowalska! — Rzucił, spoglądając na blondynkę. — Jak Ty wyglądasz? Chauvin, co Ci się stało? Kaulitz, co mają znaczyć te pokrwawione chusteczki? Znowu coś przeskrobałaś Sarah?
Zdziwiło mnie, że dyrektor mówi do dziewczyny po imieniu. Widocznie tak często bywała u niego, że przestał używać jej nazwiska. Natalia patrzyła głupio w swoje buty, ale ja mocno trzymałam Billa za rękę.
— To nie tak jak Pan myśli. — Wtrącił się Czarny. — To krew Kate, szarpała się z Natalią... Ale to ona ją sprowokowała, ja zatamowałem jej krew!
— To prawda! — Sarah gorliwie potakiwała głową. — To ja się z nią biłam. Kate nic nie zrobiła.
Chciała mnie bronić? Nie wiem co ostatnio się z nią stało. A może to tylko przypodobanie się Billowi..?
— Skoro tak... Kaulitz, Chauvin, jesteście wolni. — Oznajmił dyrektor, wyganiając nas gestem ręki. — Idźcie, jeszcze może zdążycie na autobus.
Wyszłam z gabinetu najszybciej jak się dało, ciągnąc za sobą chłopaka. Zapewne mając na uwadze swoje ostatnie zachowanie, nie odezwał się ani słowem. W milczeniu dotarliśmy do autobusu chwilę przed odjazdem. Bill pozwolił usiąść sobie na kolanach, ale spoglądał za okno, zapewne rozmyślając jak zacząć jakikolwiek dialog. Miałam wrażenie że wszyscy na nas patrzą, czekając na krok któregoś z nas. Każdy szeptał sobie coś do ucha, a ja dobrze wiedziałam, że chodzi o nas. Rozbiłam jego związek, a teraz nawet nie umiem spojrzeć mu w oczy. Jednak zarówno ja jak i on woleliśmy przemilczeć całą podróż.
— Co się z wami dzieje? — Dopytywała Simone podczas obiadu, kiedy żadne z naszej trójki nawet nie zaszczyciło się spojrzeniem. — Zachowujecie się, jakby ktoś umarł.
— Przestań. — Tom rzucił widelcem w talerz, a ja podskoczyłam, nie spodziewając się takiego wybuchu. — Mam ich dość. Obojga!
I wstał od stołu, przewracając przy okazji krzesło i tłukąc swój talerz. Nie zwrócił na to najmniejszej uwagi, a po chwili usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi jego pokoju.
Simone przykucnęła, zbierając kawałki talerza. Jedzeniem zajął się Scotty, który natychmiast porwał kotleta Toma. Rzuciłam nerwowe spojrzenie na Billa, który grzebał w swojej fasolce – nie tknął żadnego jedzenia.
— Obrazisz się, jeśli i my odejdziemy od stołu? — Zapytałam spokojnie pochyloną nad szczątkami talerza kobietę.
— Nie. — Odpowiedziała głosem nabrzmiałym łzami. Cała ta sytuacja musiała być dla niej bolesna. Widocznie jej syn nigdy nie zrobił czegoś takiego. — Odgrzeję wam coś później... Idźcie...
— Chodź. — Położyłam dłoń na ramieniu chłopaka. — Chodź, proszę.
Wstał i ufnie zacisnął palce na mojej dłoni. Zaprowadziłam go do siebie – pokoju, w którym najlepiej nam się rozmawiało. Usiadł na łóżku, spuszczając głowę.
— Co teraz będzie? — Zaczęłam od razu, kiedy tylko zamknęłam drzwi.
— Nie wiem. — Wreszcie usłyszałam jego głos. — Tak mi wstyd.
Przysiadłam przy nim, pragnąc jakoś go pocieszyć. Bałam się że mnie odepchnie.
— Mogę Cię przytulić? — Szepnęłam po dłuższej chwili ciszy.
Pokiwał gorliwie głową, widocznie bardzo tego potrzebował. Przylgnęłam do niego całym swoim ciałem. Po chwili wyczułam, że dygocze.
— Drżysz... — Mruknęłam mu do ucha.
Zaniósł się płaczem, a makijaż spłynął mu po twarzy. Zupełnie nie wiedziałam co mam zrobić. Po raz pierwszy przy mnie płakał. Postanowiłam przytulić go mocniej i delikatnie pogładziłam go po włosach.
— Dlaczego płaczesz? Billy... Billy, nie płacz proszę, nie wiem co robić... — Mówiłam, czując że zaraz sama się popłaczę.
— Tak mi wstyd! — Zawył. — Tak bardzo Cię potrzebuję! Nawet nie wiesz, jak mi Ciebie brak! Jak to wszystko bardzo boli! Nie umiem się pogodzić z tym, że wyjedziesz! Potrzebuję Cię tutaj, jesteś mi niezbędna, do życia, szczęścia!
— Och. Dobrze wiesz, że Ty również jesteś dla mnie ważny. — Wyznałam, ocierając mu łzy kciukami. — Już wszystko jest dobrze. Wybaczam Ci ten przelotny romans z nią. Potrzebuję Cię. Teraz.
Zrozumiał. Położył się na poduszkach ciągnąc mnie za sobą i chwilę później już mocno przytulał.
— Brakowało mi tego. - Wyznał kilka minut później, całując moje czoło.

Kate 1/02/2009 12:44:30 [Powrót] Komentuj


no jest już 15 komentów , chcem nową notkę ! ;**********
PAula 4/02/2009 16:46:51
brak www IP: 83.21.190.189

no nareszcie wszystko sie jako tako poukladalo ;)
kinn 3/02/2009 20:58:19
brak www IP: 83.31.12.51

bossko, bardzo mi się podobało, ale to trochę niepodobne do dziewczyn, że tak się nawalają xD nie no, ale było ok
white 3/02/2009 18:56:28
brak www IP: 194.106.193.208

Zajebisty odcinek.
:D
Czekam na next.
Czarna 3/02/2009 15:42:28
brak www IP: 194.88.158.12

No to... nareszcie coś się wyjaśniło? Chociaż pewnie niedługo już nie będzie tak kolorowo...
mushberry 2/02/2009 16:16:38
brak www IP: 82.45.193.136

Hay :*
Jednym słowem zajebiste ^^
Pozdrawiam :*
Katuś 2/02/2009 16:09:09
brak www IP: 89.78.58.143

Ach.. ^^ Polała się krew. Dobrze, że pomiędzy Billem i Kate jest tak jak było ^^ :* Czekam na następne odcinki.
Justysia_billuś 1/02/2009 21:52:45
brak www IP: 89.78.58.143

EHh fajna ekipa lasek sie dobrała ciekawee co bedzie dalej;] Natalka dostala w dupe xdd
Roxyx 1/02/2009 21:37:42
brak www IP: 79.184.93.111

No odcinek bardzo fajny:) Bez nachalnych elementów erotyki bardzo mi się podoba:) Czekam ze zniecierpliwieniem na kolejny odcinek:) Pozdro:*
Alina 1/02/2009 19:10:24
brak www IP: 79.185.8.136

o, ale jej dojebały ^^
moniczkath 1/02/2009 16:55:08
brak www IP: 194.181.135.238


Podstrona: *1* / 2

Szablony z Tokio©
Miss Izabela.
navigation

Weblog
Zähler:
105811

Besitzer


Dodaj do Ulubionych

Ich

Robię coś.
Jak zwykle nietypowo.
Nie mów mi, że mam słodkie usta.
I tak już ktoś ma je na własność.
Pan Bóg stworzył mnie.
A ja, czuję się wyjątkowa.
Jak każdy z nas.
Kocham.
I jestem kochana.
Nie pytaj przez kogo.
Mam pluszowego misia.
Śpię z nim każdej nocy.
I wcale się tego nie wstydzę.
----
Na obrazku:
Moje własne, prywatne oczętaa ;).

Gäste
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Lieblings








Archiv
2010
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Layout
Szablony z Tokio
Miss Izabela.
Tokio Hotel.