Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Jedna historia, tysiące ulic i serc... <3.
1. Powiadamiam o notkach. TYLKO NA GG. Kto chce być powiadamiany, wpisuje się w księdze i podaje swoje gadu.
2. Numer z którego powiadamiam: 12755891. Na tym gadu będę rzadziej niż nas swoim prywatnym, ale na niego piszemy ze wszystkimi sprawami związanymi z blogiem. Pytaniami itp ;D.
3. Nadano mi imię Karina, a blog jest o moim związku z niżej nadmienionym Billem K., jednak zmieniłam imię dziewczyny. Nie lubię używać własnego. Nie pytajcie dlaczego. To takie osobiste zboczenie ;D.
----

Rozdział III „Bill”

Rozdział III „Bill”
To był on! Ten chłopak z parkingu, z grzywką na oku! Ten czarnowłosy, ten... ON!
Potrząsnęłam Mandy nerwowo, a ona spojrzała na mnie jak na idiotkę.
— To ten! To on, przez niego się śmiali! — Szepnęłam jej do ucha. — To on tak ich rozbawił, wskazując na mnie.
— Uspokój się! — Jęknęła, wyrywając swoje ramię z uścisku mojej dłoni. — To tylko Bill. Spójrz, jest niegroźny. Wygląda jak pedał!
— Nieprawda! — Krzyknęłam głośno.
Cała klasa zwróciła głowy w moją stronę, a nauczycielka spojrzała na mnie krytycznie. Poczułam na sobie palący wzrok osobnika wciąż stojącego w progu. Spuściłam głowę, zaczerwieniłam się i speszona wydukałam:
— Przepraszam...
Kobieta spojrzała na Czarnowłosego i uśmiechnęła się złośliwie.
— Pan Kaulitz! — Zaczęła klaskać z uznaniem. — Pojawił się pan na matematyce! Brawo!
— No proszę. Cóż się stało. — Burknął wymijająco i usiadł sam w ostatniej ławce.
— Jakiś powód spóźnienia? — Dociekała kobieta.
— Yhh! Autobus mi uciekł do cholery! — Krzyknął. Chyba szybko się denerwował.
— Nie tym tonem chłopcze! — Zagroziła matematyczka. — Już nie wierzę w ten Twój autobus.
Chłopak przyglądał się tylko swoim pomalowanym na czarno paznokciom. Wyciągnął z kieszeni lusterko i przyjrzał się makijażowi.
— To nie salon piękności Kaulitz! A Ty nie jesteś kobietą! — Wychodziła z siebie.
— Powiedziałem już! Autobus się spóźnił! A to mój styl i nic Pani do tego! — Kopnął w krzesło obok, które przewróciło się z hukiem.
— Nie kłam! — Nauczycielka zdzierała sobie gardło.
Dość. Te jego oczy. Jest taki odważny, w najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie, że spotkam kogoś takiego. Zdawało mi się, że lekko drżę. Przejrzałam jego zamiary - najwyraźniej chciał komuś zaimponować i wyjść z lekcji. Z duszą na ramieniu, podniosłam się z krzesła.
— Kate! — Mandy szarpnęła mnie za nadgarstek ku dołowi.
— Panienko? — Zwróciła się do mnie.
Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić drżącym, pełnym emocji i strachu głosem:
— On... On mówi prawdę proszę Pani. Nie było go w autobusie. Jestem tego pewna. — Mówiłam, nie pozwalając swoim oczom odwrócić się od niej, chociaż wiem, że tak byłoby łatwiej.
Westchnęła cicho. Spuściła wzrok, a później spojrzała na mnie ostro.
— Widziałam jak... jak biegł za autobusem, ale nie zdążył. — Skłamałam.
Pierwszy raz okłamałam nauczyciela. Z powodu chłopaka. Ale to w końcu jakiś powód, żeby do mnie zagadał. Choćby po to, żeby podziękować.
Kiwnęła potakująco głową.
— Panienka? — Zapytała, czekając aż dokończę.
— Chauvin.
Mruknęła coś pod nosem, a później postawiła jakiś znaczek w dzienniku.
— Masz szczęście Kaulitz. Lepiej podziękuj tej młodej damie. Masz spóźnienie. Usiądź panienko.
Usiadłam na krześle, a nauczycielka kontynuowała odczytywanie kryteriów. Dzwonek zadzwonił 20 minut po całym incydencie. Mandy pociągnęła mnie na ławkę pod kolejną klasą.
— To był Bill. Sam Bill! — Potrząsała mną euforycznie.
— No to co? — Wzruszyłam ramionami. — Ten "zniewieściały"?
— No tak. Nie widziałaś, miał makijaż. Nie ważne! — Ciągnęła. — On ma dużo większe wpływy niż brat. Ale nie ma wkoło niego tylu dziewczyn.
— Odwołuję to, co mówiłam o Tomie. — Wymamrotałam jak zahipnotyzowana. — Bill i te jego oczy. Cudeńko.
W tej chwili na środku korytarza pojawiła się banda chłopców. Na czele obaj Kaulitzowie. Usiedli pod ścianą, stłoczyli się wokoło Billa. Chyba pokazywał im coś w komórce, albo jakimś odtwarzaczu.
— Muszę tam na chwilę iść. Przepraszam Cię.
Zanim Mandy zdążyła mnie powstrzymać, wstałam i nieśmiało podeszłam w stronę grupki w kącie.
— Emm... Przepraszam... Bill, tak? — Zagadnęłam onieśmielona. — Chciałabym zamienić z Tobą słowo...
— O co chodzi? Nie mam czasu. — Rzucił, nawet na mnie nie spoglądając. — Nie chce mi się wstawać.
— Myślisz, że będę przed Tobą klęczeć? Za dużo sobie wyobrażasz. Wstań. — Odpowiedziałam zgryźliwie.
Koledzy zawyli cicho, jakby przepowiadając, że chłopak za chwilę rzeczywiście wstanie i będzie miał ochotę mnie uderzyć. Istotnie, wstał, ale...
— Za kogo Ty się uważasz?! — Wybuchnął.
— Za dziewczynę. — Uśmiechnęłam się wyzywająco. — Za kogoś, kto chce z Tobą zamienić kilka słów i kogoś, kto wcale nie jest gorszy niż Ty.
Zaklął cicho i pociągnął mnie mocno za nadgarstki ku ścianie. Przygwoździł mnie swoim ciałem.
— Mów. — Jęknął zrezygnowany.
— Dlaczego wczoraj aż tak Cię rozbawiłam na parkingu. Tylko się uśmiechnęłam, a Ty zrobiłeś ze mnie debilkę!
Jego spojrzenie było intensywne i paraliżujące. Odsunął się ode mnie.
— Tak mi się podobało. A tak naprawdę, to rozbawiła nas Twoja postawa "sierotki". Kto dzisiaj uśmiecha się do chłopaka?! Podchodzisz, siadasz na kolana i się bawimy. A ty? "Romantyczka". Pff. Nie kręci mnie to, sorry. — Zaśmiał mi się bezczelnie w twarz.
Zostawił mnie samą pod ścianą. Po drodze odwrócił się i rzucił:
— Dzięki za zbawienie mi dupy na matmie. To było urocze. — Zachichotał i poszedł dalej.
Nie wiedziałam co myśleć. Bezczelny. Do diabła z nim! Znajdę sobie kogoś innego, lepszego! Znajdę! Na pewno znajdę...
— Dupek... — Mruknęłam pod nosem i odeszłam w stronę Mandy.
Przysiadłam przy niej na ławce. Moja mina musiała mówić jej wszystko. Co za wstyd. Jedno wielkie upokorzenie. Chłopak mnie odrzucił...
Podniosłam wzrok z podłogi. Patrzyła na mnie ze współczuciem. Czułam, że za chwilę się rozpłaczę. Uratował mnie dzwonek. Wszyscy przepychali się do drzwi, a Bill potrącił mnie ramieniem. Zachwiałam się niebezpiecznie, ale w ostatniej chwili złapałam się ściany. On jest zbyt pewny siebie. Tak nie powinno być.
Usiadłam w ławce nie zamieniając z nikim słowa. Podparłam głowę dłońmi i bezmyślnie wpatrywałam się w litery, które nauczycielka kreśliła na tablicy. Tak naprawdę myślałam o Billu i o jego zachowaniu. Muszę rozegrać tą partię sprytnie. Ale przecież on ma wszystkie asy w rękawie. Muszę się zmienić. Muszę... zacząć się bawić! Olać to wszystko! Szkołę, rodziców, wszystko! Jeśli mam go zdobyć, muszę się tego podjąć. Czy mi się to spodoba, czy nie, nic nie szkodzi spróbować życia imprezowiczki.
♥♥♥♥
Wszedł do swojego pokoju i rzucił plecak gdzieś w kąt. Westchnął głęboko, po czym ściągnął bluzę. W domu było ciepło, a on sam... czuł ciepło w środku. Nie wiedzieć czemu, ciągle o niej myślał, chociaż tak naprawdę wiedział, że nic z tego nie będzie. Podobała mu się. Ten jej... upór. Był całkiem w porządku. Mimo tego, że jest taką grzeczną dziewczynką. Przecież mógłby ją zmienić. Mógłby...
Wyciągnął z szafki nocnej kieliszek i sporą butelkę. Spojrzał na jedno i drugie, po czym odstawił kryształowy kieliszeczek z powrotem. Wziął butelkę i przysiadł na parapecie, pociągając z niej zdrowo. Zanurzył się w swoich myślach i jednocześnie popijając je alkoholem.
Taa, jest niezła. Ma niesamowite oczy. Jak mógł tego wczoraj nie zauważyć?!
— Ale świnia z Ciebie, Kaulitz. — Mruknął sam do siebie.
I nagle zdał sobie sprawę, że przecież ona jest dla niego nieosiągalna, on jest tylko pieprzonym idiotą który w dodatku nic nie potrafi. No tak, prócz ćpania i oglądania się za laskami. Pieprzone plotki! Owszem, czasem lubił wciągnąć, dać sobie w żyłę albo się napić. Ale nie panienki. Nie, nie. To robota dla Toma. Co kogo gówno obchodzi, że jest jeszcze prawiczkiem?! Nikt przecież nie musi wiedzieć. Ale z taką opinią ona go na pewno... Na pewno nie zechce. Kaulitz, zacznij zachowywać się normalnie. Bądź dla niej miły, albo wyskocz przez okno.
Po dłuższym namyśle wybrał to drugie. Upojony alkoholem który wypił odrzucił od siebie butelkę, nie myśląc o tym, że skok z jego pokoju na pierwszym piętrze prawdopodobnie nic mu nie zrobi, a już na pewno nie wywoła na nikim wrażenia. Co najwyżej złamie nogę. Albo rękę. Albo kark. Przy bardzo niefortunnym upadku. Wystawił nogi za okno.
— Debilu! — Usłyszał za sobą. — Złaź stamtąd! Zwariowałeś?!
Jakaś ręka pociągnęła go do tyłu, a on spadł z parapetu, boleśnie uderzając w podłogę.
— Spierdalaj Tom! — Burknął. Jego oddech zdradzał obecność kilku promili we krwi.
— Znowu piłeś! Uspokój się do cholery! O co znowu chodzi? — Zapytał spokojniej brat.
— Nie powiem! Zabierzesz mi ją! Jesteś szmatą! — Darł się młodszy Kaulitz.
— Zamknij się. — Tom puścił go. — Baba?
Kiwnął twierdząco głową.
— Nie pierdol. Ty? — Zakpił Tom. — Nie, ale serio. Kto?
Bill wyszeptał mu imię na ucho.
— Ona?! Nie bądź naiwny Bill. Połóż się, wydobrzej. Wyglądasz okropnie.
Pomógł mu Billowi wejść do łóżka i przykrył go szczelnie kołdrą, kładąc do snu. Kiedy był już przy drzwiach z zamiarem wyjścia, usłyszał za sobą kilka słów, których nigdy by się po nim nie spodziewał.
— Kocham Cię Braciszku. — Szepnął Bill.
Tom odwrócił się i ciepło uśmiechnął, wiedząc, że kiedy brat wytrzeźwieje, prawdopodobnie i tak zapomni o tym co mu mówił.
— Ja Ciebie też, Bill.
Spojrzał jeszcze raz na brata i zniknął za drzwiami.

Kate 11/09/2008 22:59:47 [Powrót] Komentuj


Witaj. Ciekawie tu u Ciebie. Historia powoli się rozkręca, więc mam nadzieje, że następne rozdziały będą o niebo lepsze. Czekam z niecierpliwością.
Mimoza 15/09/2008 11:23:18
http://mon-paradis.wjo.pl IP: zalogowany

Super masz tego bloga. I mam nadzieję, że Bill odwazy sie i będzie dla niej miły. Świetnie piszesz i koniecznie poinformuj mnie o newsie okk?? Moje gg:1967475 Zapraszam tez do mnie na bloga :))
mega fanka 13/09/2008 17:52:22
brak www IP: 83.1.94.2

Superr odcinek;)) Jak oni się świetnie do siebie odzwyają xP Widać że się bracia kochają :)) A tak serio czekam na naastępny i oby szybko sie pojawił!:)):*
Roxyx 13/09/2008 15:07:01
brak www IP: 83.23.184.105

no dobra... może jest ZA grzeczna xDD
hmmm.... fajnie by było jkaby mu zaimponowała śpieeeewem itp. itd. ^^ xD np. rapem *.* xDDD
Neasty xD 13/09/2008 12:40:26
brak www IP: 89.79.202.10

Nieeeeeeeee nieeeeeeeeee nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee ...... tylko nie too ;(
ona nie może się zmienić w taką...! nieeee ... ide się pociąć xD ja bym już go znienawidziła xD ale jednocześnie by mnie pociągał oczywiście xD
a tak wogóle to super ! i cieszę się że tak szybko dodajesz nowe notki :D
Neasty xD 13/09/2008 12:36:11
brak www IP: 89.79.202.10

Opowiadanie jest wspaniałe, bardzo mi sie podoba i z niecierpliwoscia czekam na kolejna czesc ;p;p
Pozdr :)
bulletka91 12/09/2008 23:39:43
brak www IP: 83.8.154.249

Świetny ten odcinek ;** Mam nadzieje, że następny pojawi się szybko. Pozdrawiam i całuję ;***
Justysia_Billuś 12/09/2008 20:48:12
brak www IP: 89.78.58.143

Świetne opo czekam na new XDD
Adziaxxx 12/09/2008 18:04:52
brak www IP: 78.133.161.194

Cudownie, jak zwykle :)
Oj słodzę Ci słodzę, ale inaczej się nie da. Masz talent kobieto!!! :)

Oczekuję kolejnej notki...:*
Ania 12/09/2008 17:33:44
brak www IP: 83.19.103.146

hejka supper odcinek....hmmm...ciekawe jak zmieni sie Kate....no nic pozostaje czekać na kolejny odcinek i mam nadzieje że bedzie szybciutko...pozdr:P
crazystefka 12/09/2008 15:49:01
brak www IP: 91.150.135.130


Podstrona: *1* / 2

Szablony z Tokio©
Miss Izabela.
navigation

Weblog
Zähler:
94372

Besitzer


Dodaj do Ulubionych

Ich

Robię coś.
Jak zwykle nietypowo.
Nie mów mi, że mam słodkie usta.
I tak już ktoś ma je na własność.
Pan Bóg stworzył mnie.
A ja, czuję się wyjątkowa.
Jak każdy z nas.
Kocham.
I jestem kochana.
Nie pytaj przez kogo.
Mam pluszowego misia.
Śpię z nim każdej nocy.
I wcale się tego nie wstydzę.
----
Na obrazku:
Moje własne, prywatne oczętaa ;).

Gäste
Ksiega Gości
Dodaj do Księgi

Lieblings








Archiv
2010
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Layout
Szablony z Tokio
Miss Izabela.
Tokio Hotel.